WYDARZENIA F1
środa, 12 lipiec 2017 23:51

HAMMER TIME HAMILTONA I PUNCTURE W FERRARI

Napisane przez

Tor stworzony idealnie pod Mercedesa, ale jednak nie pod opony Pirelli. Skrót show w Wielkiej Brytanii

 Tak naprawdę już od środy Formuła 1 jest w Wielkiej Brytanii. Wtedy, w Londynie, odbyło się pierwsze od 13 lat show F1, gdzie byli wszyscy (prawie) kierowcy, którzy występowali w starszych konstrukcjach bolidów, kręcili bączki, rozmawiali z fanami. Myślę, że cała impreza się udała i powinna być częściej w Formule 1. Jednak nie przekonują komentarze Lewisa Hamiltona, który jako jedyny kierowca nie pojawił się w Londynie, że musiał udać się na przymusowe wakacje po ostatnich GP. Fanom strasznie nie spodobała się ta decyzja, zwłaszcza, że podczas "wakacji" w Grecji brytyjczyk imprezował.

Tegoroczne konstrukcje bolidów Mercedesa i Ferrari wydają się być najlepsze w tegorocznej stawce, jednak obie różnią się między sobą rozstawem osi. Ferrari ma go mniejszy, stąd lepiej sprawuje się na wolniejszych i ciaśniejszych torach. Mercedes z większym, zyskuje na szybszych zakrętach. Torem, który w zdecydowanej większości zbudowany jest z szybkich partii (od Copse do Chapel szczególnie) jest właśnie Silverstone. Od samego początku to Mercedes miał zdecydowaną przewagę nad rywalami, po kilka dziesiątych sekundy nad Ferrari. Jedynie w trzecim treningu Vettel niewiele tracił do Mercedesa.

Karę przesunięcia na polach startowych za wymianę skrzyni biegów otrzymali Daniel Ricciardo, Valtteri Bottas i Fernando Alonso (który startował 30 pozycji niżej, więc w zasadzie z Londynu :) )

Kwalifikacje przebiegały w zmiennych warunkach. Najpierw padało, lecz później tor przesychał i kto później kręcił swoje czasy to miał lepszą sytuację. Tak właśnie pojechał Fernando Alonso, który w Q1 miał najlepszy czas, bo przejechał na slickach swoje ostatnie okrążenie, zaczynając je na ułamek sekundy przed zakończeniem sesji. Gdy pogoda zrobiła się dużo bardziej sprawiedliwa to Lewis Hamilton zaczął kręcić rekordowe rezultaty. W zasadzie nie pozostawił żadnych złudzeń i wygrał kwalifikacje z największą przewagą w tym sezonie nad drugim zawodnikiem (aż o +0,547s) Kimim Raikkonenem i Sebastianem Vettelem. Bottasa, Ricciardo i Alonso nie ma co porównywać, bo i tak startowali przesunięci odpowiednio o 5, 5 i 30 pozycji. Ładne kwalifikacje Force India, Grosjeana, który jednak został przyblokowany przez Hamiltona przy swojej szybkiej próbie, ale brytyjczyk nie dostał kary i wywalczył 67. pole position. Stoffel Vandoorne zajął miejsce wyższe od Alonso. Całkiem też nieźle Jolyon Palmer. Bardzo słabo Williams.

W niedzielę nie byliśmy do końca pewni brytyjskiej pogody, lecz nie popadało podczas wyścigu, pomimo czarnych chmur w niedalekiej odległości od toru.

Już na okrążeniu formującym problemy zaliczył Jolyon Palmer. W jego bolidzie nastąpił wyciek z układu hydraulicznego i musiał zatrzymać się na Hangar Straight. Od razu możemy mówić o ogromnym pechu tego kierowcy, nad którym wiszą czarne chmury. Na jego miejsce są powoli przymierzani Carlos Sainz i Robert Kubica...

Start przebiegł w miarę spokojnie. Niepokojący dym z hamulców Sebastiana Vettela troszeczkę go rozkojarzy, bo stracił pozycję na rzecz Maxa Verstappena i pomimo kontrataku, został na czwartym miejscu. Hamilton bezproblemowo już zaczyna budować swoją przewagę. Z tyłu stawki na Maggots i Beckets zderzyli się kierowcy Toro Rosso, z winy Danila Kvyata. Obaj zostali wyeliminowani z wyścigu. Rosjanin zdecydowanie przesadził i nie powinien tak agresywnie jechać w tej sekwencji, szczególnie, że ma już na pieńku od kilku wyścigów. Dostał karę drive through oraz 2 punkty karne do superlicencji. Do dyskwalifikacji z wyścigu pozostały mu tylko 3 punkty... Moim zdaniem, jeżeli tak dalej pójdzie to Pierre Gasly ma już fotel w Toro Rosso na 2018 rok.

Jedyną emocjonującą walką mogli pochwalić się Max Verstappen i Sebastian Vettel. Wypychali się wzajemnie z toru, lecz obyło się bez kontaktów. Wtedy wszystkim serce mocniej zadrżało, ale o to właśnie chodzi w F1. Niemiec nie poradził sobie ostatecznie z Holendrem i zjechał do boksu po opony miękkie, by podciąć kierowcę Red Bulla. Poszło to pomyślnie. Niemiec odjechał Maxowi.

Z tyłu stawki przebijał się Daniel Ricciardo, pomimo błędu na początku wyścigu. Podobnie Valtteri Bottas, który nie miał problemów z utrzymaniem tempa Sebastiana Vettela. Raikkonen też nie odjeżdżał Vettelowi. Kevin Magnussen bardzo długo pozostał na oponach od startu i blokował duet Force India, który jednak nie mógł sobie poradzić z zespołem Haasa. Podobnie Perez nie mógł wyprzedzić Estebana Ocona.

Hamilton po pit stopie wyjechał przed Bottasem, więc mógł spokojnie jechać do mety. Valtteri po zjeździe wrócił za Sebastianem, lecz on miał założone świeże opony supermiękkie, podczas gdy Vettel miękkie, w dodatku bardzo stare. Zaczął narzekać już na blistering, czyli pęcherze na oponach, podobnie jak Max Verstappen.

Fin bez problemu uporał się z Vettelem, choć Niemiec bardzo uszkodził lewą przednią oponę na hamowaniu. Teraz mógł gonić Raikkonena, ale brakowało mu okrążeń...

Jedynymi rzeczami, którymi mogliśmy podziwiać to pogoń Ricciardo za Hulkenbergiem, zakończoną pozytywnie oraz pogoń Bottasa za Raikkonenem. Nikt nie spodziewał się tego, że opony Pirelli nie wytrzymają w bolidach Ferrari. Najpierw na 49. okrążeniu doszło do wybuchu opony w bolidzie Kimiego Raikkonena, który musiał zjechać do alei serwisowej na wymianę. Wydawało się, że Sebastian ma ten wyścig uratowany, lecz nic bardziej mylnego. Na 50. okrążeniu (z 51., ponieważ przez Palmera kierowcy przejechali dodatkowe okrążenie formujące) pękła dokładnie ta sama opona w bolidzie Sebastiana Vettela, co u Kimiego Raikkonena. Niemiec stracił szanse na pewne podium i spadł na ostatecznie siódme miejsce. Zapobiegawczo do boksu zjechali również Lance Stroll, Max Verstappen i Kevin Magnussen. To pęknięcie jest szokujące, zwłaszcza, że zaszło w jednym zespole, w podobnym momencie oraz na tej samej oponie. Na pewno opona w bolidzie Vettela dostała w kość po walce z Bottasem, u Raikkonena zozwastwienie. Być może to kwestia złych ustawień samochodu, może złego ustawienia kąta nachylenia przednich kół.

Przed własną publicznością jako pierwszy linię mety przekroczył Lewis Hamilton, w zasadzie niezagrożony w tym wyścigu. Wygrał 5. wyścig na Silverstone w karierze i wyrównał wynik Jima Clarka. Za nim był Valtteri Bottas, który na tym niełatwym torze do wyprzedzania przebił się na 2. miejsce, lecz na pewno pomógł mu problem Ferrari. Trzeci uratował swoją pozycję Kimi Raikkonen. Czwarte i piąte miejsce Red Bulla to solidny zasób punktowy, ale to Ricciardo został kierowcą dnia po starcie z 19 pola. 6 miejsce dla Hulkenberga to wyrównany najlepszy wynik w tym sezonie. 7 dotoczył się do mety Sebastian Vettel. 8 i 9 miejsce Force India, choć po nich moglibyśmy oczekiwać nieco więcej, zwłaszcza po jednostce napędowej Mercedesa. Punkcik dla Williamsa uratował Felipe Massa, a Stoffel Vandoorne jednak nie będzie cieszyć się z pierwszych punktów w tym sezonie, po przekroczeniu mety na 11 miejscu. Dosyć słabo Haas, bo druga dziesiątka. Sauber też się nie popisał, podobnie jak Lance Stroll.

Wyścig sam w sobie gdyby nie dramaturgia na ostatnich okrążeniach to nie należałby do bardzo interesujących w tym sezonie. Na takim torze jak mogliśmy się przekonać to aby wyprzedzić potrzeba dużo szybszego samochodu od rywala.

Po wyścigu mamy ciekawą sytuację w klasyfikacji generalnej. Vettel prowadzi z tylko 1 punktem przewagi nad Lewisem Hamiltonem, a przed nami tory, które Lewis i Mercedes uwielbiają, czyli Hungaroring, Spa oraz Monza.

Ciekawsze ujęcia z wyścigu:

Ostatnio zmieniany niedziela, 16 lipiec 2017 17:23